blok reklamowy

Rzetelnie o rynku elektronarzędzi, czyli co słychać w branży

Co prawda zakończył się już rok 2015, jednakże mamy tylko dane dotyczące trzech pierwszych kwartałów ub.r. Dlatego podsumujemy 2015 r. w następnym artykule.

Trzeci kwartał 2015 r. był równie dynamiczny, jak dwa pierwsze. Nie ma wątpliwości, że cały 2015 rok był najlepszym okresem, biorąc pod uwagę lata począwszy od 2008 roku. Gdy porówna się miesiące od stycznia do września z 2015 r. z analogicznym okresem 2014 r., okazuje się, że wzrost sprzedaży wyniósł +17%. Taką dynamikę pamiętamy sprzed 8-10 lat. W ujęciu wartościowych w 2015 r. wartość rynku (w cenach sprzedaży do sieci dealerskiej i wielkopowierzchniowej) wyniosła 434,1 miliony złotych w porównaniu do 371,9 mln zł w 2014 r.

Dzieląc z kolei sprzedaż elektronarzędzi na kanały dystrybucji, można zauważyć większą dynamikę sprzedaży w sieci wielkopowierzchniowej, która wyniosła +25%, ale przy znacznie mniejszym udziale sprzedaży na poziomie 48,9 mln zł. Sieć dealerska odnotowała blisko +16% wzrost sprzedaży przy obrocie na poziomie 385,2 mln zł, co stanowi prawie 89% wartości rynku profesjonalnych i półprofesjonalnych elektronarzędzi w Polsce. Jeżeli ta pozytywna tendencja wzrostu sprzedaży utrzymałaby się do końca roku, a wszystko na to wskazuje, to pierwszy raz wartość rynku z pewnością przekroczy 600 mln zł.

Przyglądając się bliżej grupom produktowym pod kątem rodzaju zasilania, nie da się nie dostrzec (zob. wykres 1.) trwającej już długo, ogromnej dynamiki w grupie elektronarzędzi akumulatorowych. Po 3 kwartałach wyniosła ona +30% w porównaniu do „zaledwie” +11% w grupie elektronarzędzi sieciowych. Naturalnie z każdym kwartałem zmienia się również „na plus” udział akumulatorówek w strukturze rynku i po 3 kwartałach wynosi 36%.

Analizując szczegółowo duże grupy produktowe, nie można nie zauważyć ponad +22% wzrostu sprzedaży wiertarko-wkrętarek akumulatorowych (z i bez funkcji udaru). Jednocześnie nadal utrzymuje się trend spadkowy akumulatorówek zasilanych bateriami o napięciu 14,4 V. Niższa sprzedaż o -23% to naprawdę sporo, ale rynek ten wciąż warty jest ponad 10 milionów złotych (po 3 kwartałach). Z drugiej strony coraz większą popularnością cieszą się elektronarzędzia zasilane akumulatorami 10,8 V, które mogą wykonać praktycznie wszystkie prace przeznaczone dotychczas dla maszyn o napięciu 14,4 V. Po 9 miesiącach wzrost w tej grupie wyniósł blisko +70% w porównaniu do roku poprzedniego. Na podstawie wcześniejszych informacji nie trudno wywnioskować, że inne elektronarzędzia akumulatorowe, jak chociażby klucze udarowe, szlifierki kątowe czy wyrzynarki stają się ciekawą alternatywną dla ich odpowiedników sieciowych – tylko w tych grupach wartych po kilka milionów złotych dynamika sprzedaży waha się od 40% do 80% w ujęciu rocznym. W elektronarzędziach sieciowych trzeba wspomnieć oczywiście o największych grupach, takich jak szlifierki kątowe, odnotowujących wzrost sprzedaży wynoszący +11%. Pozwoliło to na osiągnięcie sprzedaży na poziomie prawie 67 mln w do końca września. Młoty kujące i kująco-wiercące też nie rozczarowały, uzyskując dynamikę na poziomie ponad +11% i łączną sprzedaż 85 mln zł. Kolejne ważne pozycje urosły od 13% do 17%, gdzie każda z nich generuje od 7 mln zł do 12 mln zł, a mowa tu o pilarkach tarczowych, odkurzaczach, wiertarkach udarowych.

Jako ciekawostkę możemy dodać, że spadki sprzedaży odnotowały tylko szlifierki kątowe i do szlifowania na mokro, szlifierki oscylacyjne, szlifierki oscylacyjne, bruzdownice, które łącznie stanowią niespełna 5 mln obrotów.


Profesjonalna sieć dealerska

Wartość sprzedaży w tym kanale dystrybucji w okresie od stycznia do września 2014 roku wyniosła 332,9 mln zł, a w 2015 roku odpowiednio 385,2 mln zł, czyli 52,3 mln zł więcej (wzrost 16%). 66,3% wartości sprzedaży w 2015 r. została wygenerowana przez elektronarzędzia sieciowe, pozostałe 33,7% przez elektronarzędzia akumulatorowe.

Podobnie jak w skali całego rynku również w sieci dealerskiej elektronarzędzia akumulatorowe cieszą się coraz większą popularnością, co widać po ponad 27% wzroście sprzedaży w ujęciu rocznym. Nikogo nie może zaskoczyć fakt, iż największą grupę elektronarzędzi stanowią wiertarko-wkrętarki akumulatorowe (z i bez udaru), których sprzedaż urosła o ponad +15%, osiągając wartość blisko 79 mln zł. Jednocześnie spadła sprzedaż akumulatorówek o napięciu 14,4 V, co potwierdza wcześniej opisany trend, czyli przesunięcie się preferencji klientów w kierunku do maszyn 10,8 V i 18 V.
   
Niezmiennie najważniejszą grupą produktową wśród elektronarzędzi sieciowych to młoty udarowo-obrotowe (kombimłotki) stanowiące 23,8% (60,6 mln zł) wartości rynku z dynamiką +11% w porównaniu do 2014 r. Największą popularnością od dłuższego czasu cieszą się wśród klientów kombimłotki do 3 kg z funkcją podkuwania. Na drugim miejscu są szlifierki kątowe to 23,3% (59,6 mln zł) wartości sprzedaży i dynamika na poziomie +10%. Co ważne, w tej grupie zwiększa się sprzedaż zarówno szlifierek jednoręcznych (głównie o średnicy tarczy 125 mm), jak i dwuręcznych (głównie średnica tarczy 230 mm) Na 3. miejscu są młoty kujące to już z udziałem o wielkości 7,1% wartości rynku, czyli 18 mln zł, i ze wzrostem sprzedaży na poziomie +7,1%. W tym przypadku bez względu na klasę wagową (do 12 kg) wszystkie podgrupy rosną dwucyfrowo. Warto tu też wspomnieć o ukośnicach, odkurzaczach stanowiących z osobna 3%-4% wartości rynku, ale z dynamiką odpowiednio +7% i +14%. Ciekawostką jest fakt, że tylko stosunkowo niewielkie grupy produktowe zanotowały spadek wartości sprzedaży w stosunku do roku poprzedniego, a mianowicie szlifierki do szlifowania na mokro, szlifierki oscylacyjne, bruzdownice, wiertarki bezudarowe, piły łańcuchowe. Łączna wartość tych grup to ok. 9 mln zł, więc ich wpływ na wynik całego rynku jest bardzo ograniczony.


Struktura sprzedaży w sieci wielkopowierzchniowej

Wartość sprzedaży w tym kanale dystrybucji w pierwszych dziewięciu miesiącach 2014 roku wyniosła 39,1 mln zł, a w 2015 roku już odpowiednio 48,9 mln zł, czyli blisko 10 mln zł więcej (wzrost o 25%). 41% wartości sprzedaży (20,5 mln zł) w tym roku została wygenerowana przez elektronarzędzia akumulatorowe, a pozostałe 59%, czyli 28,4 mln zł, przez elektronarzędzia sieciowe. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że sieć wielkopowierzchniowa sprzedaje więcej (w ujęciu procentowym) elektronarzędzi akumulatorowych niż sieć dealerska. Co prawda, spora część sprzedaży to maszyny wyposażone w akumulatory niklowo-kadmowe, ale sprzedaż maszyn 10,8 V i 18 V jest również bardzo wysoka. Łącznie sieć wielkopowierzchniowa sprzedała o +50% więcej akumulatorówek niż rok wcześniej. W analogicznym okresie elektronarzędzia sieciowe urosły 12% w ujęciu rocznym (zob. wykres 3.).

Reasumując, rynek elektronarzędzi rośnie w bardzo dobrym tempie, co jest dobrą wiadomością dla producentów, dystrybutorów, jak i użytkowników. W opinii producentów, jak i sieci dealerskiej czwarty kwartał 2015 roku był również bardzo dobry, więc dane za cały rok wypadną z pewnością bardzo optymistycznie. Co przyniesienie rok 2016 jeszcze trudno powiedzieć, ale ogromna większość firm patrzy z optymizmem w najbliższąprzyszłość.

ZOBACZ TAKŻE
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Pomimo spowolnienia polska gospodarka nadal w czołówce gospodarek UE

Ogłoszony 30 listopada 2012 r. wskaźnik PKB dla Polski zaskoczył wielu analityków. Co prawda spodziewano się niskiego wzrostu PKB w trzecim kwartale 2012 r., ale najczęściej pojawiające się opinie mówiły o wzroście około 1,8%, gdy tymczasem wstępny odczyt to poziom zaledwie 1,4%. Tak niski wynik wskazuje na to, że polska gospodarka jest w gorszej kondycji niż spodziewali się ekonomiści. Warto zatem zrozumieć przyczyny obecnych wyników oraz pokusić się o oszacowanie prognoz na kolejne lata.

 

Polska gospodarka dopiero od 2012 r. rozwija się poniżej swojego potencjału

Szukając odpowiedzi na pytanie, co spowodowało, że wzrost PKB był niższy od oczekiwań analityków rynku, można dotrzeć do kilku czynników. Jednym z nich jest wyjątkowo niska (najniższa od 1995 r.) dynamika konsumpcji prywatnej, wynosząca jedynie 0,1% w ujęciu rok do roku. Przyczyną niskiego poziomu tego wskaźnika jest przede wszystkim mniejsza dynamika wzrostu dochodów gospodarstw domowych wynikająca z coraz gorszej sytuacji na rynku pracy, czyli spadku dynamiki zatrudnienia i zmniejszenia się dynamiki wzrostu płac. W połączeniu ze stosunkowo wysoką inflacją, sięgającą 4% w I połowie 2012 r. i 3,7% w III kwartale, w ujęciu realnym dochody gospodarstw domowych spadły. O ile w latach 2010-11 wzrost konsumpcji mógł nadal mieć miejsce, ponieważ był związany ze zmniejszeniem się skłonności do oszczędzania, to obecnie nie wydaje się to już możliwe. Od początku 2012 r. stopa oszczędności jest w Polsce ujemna. Według wyliczeń PMR, za I kwartał 2012 r. wyniosła ona -0,6%, za II kwartał kształtowała się na poziomie -0,2%. Dalsze obniżenie stopy oszczędności wydaje się mało prawdopodobne. Z kolei Komisja Europejska prognozuje wzrost tego wskaźnika, co negatywnie wpłynie na wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych.

W kontekście wspomnianych wyżej spadków warto również przytoczyć dane opublikowane przez Narodowy Bank Polski, opisujące sytuację finansową gospodarstw domowych w II kwartale 2012 r. Przeanalizowanie tych wskaźników pomoże wyjaśnić, dlaczego w Polsce wzrost konsumpcji prywatnej tak bardzo spowolnił. Według danych NBP, w ujęciu rocznym nastąpił spadek realnych dochodów osobistych do dyspozycji brutto. Złożyła się na to ujemna dynamika dochodów realnych zarówno z pracy najemnej, jak również ze świadczeń społecznych. W powiązaniu ze wzrostem obciążeń składkami na ubezpieczenia społeczne spowodowało to obniżenie konsumpcji bieżącej. Dodatkowo, już drugi kwartał z rzędu stopa oszczędności dobrowolnych była ujemna, co połączone z wysoką stopą inwestowania (7,6% w II kwartale 2012 r.), spowodowało wzrost zadłużenia sektora gospodarstw domowych oraz spadek wartości ich aktywów finansowych. W rezultacie ze względu na zmniejszające się zasoby środków finansowych można w przyszłości oczekiwać dalszego spadku dynamiki konsumpcji prywatnej.
Drugim czynnikiem obniżającym wzrost gospodarczy w Polsce w III kwartale 2012 r. było wyhamowanie inwestycji infrastrukturalnych. Większość z tych przedsięwzięć realizowano w ramach przygotowań do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012 przy wykorzystaniu współfinansowania ze środków Unii Europejskiej. Inwestycje te miały miejsce w 2011 r. i na początku 2012 r., a obecnie są stopniowo kończone. Jednocześnie przedsiębiorstwa, w związku z niepewnością co do perspektyw rozwoju gospodarki europejskiej oraz sytuacji gospodarczej w kraju, wstrzymują poważniejsze inwestycje. Przekłada się to na znaczny spadek liczby inwestycji rozpoczętych w III kwartale 2012 r. w stosunku do tego samego okresu w 2011 r.
Jedynym czynnikiem mającym pozytywny wpływ na PKB i powodującym jego wzrost w III kwartale 2012 r. był eksport netto. Co prawda zarówno dynamika eksportu, jak i importu spada, niemniej jednak jest ona znacznie niższa w przypadku importu niż eksportu. W tym okresie eksport wzrósł w ujęciu realnym o 0,7% rok do roku, zaś import spadł o -3,7%. Powoduje to, że Polska poprawia swoje saldo w międzynarodowej wymianie handlowej. Jadnakże z jednej strony, słabnie dynamika eksportu do krajów strefy euro, będących najważniejszymi dla Polski partnerami gospodarczymi. Zaś z drugiej strony, coraz bardziej rozwija się sprzedaż poza UE, przede wszystkim na rynkach wschodnich. Np. w pierwszych ośmiu miesiącach 2012 r. eksport do Rosji wzrósł aż o 24%, podczas gdy do Niemiec – zaledwie o 1,4%.
Spowolnienie gospodarcze negatywnie odbiło się również na wynikach finansowych przedsiębiorstw odnotowanych w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2012 r. W porównaniu do wyników, osiąganych przez firmy w analogicznym okresie 2011 r., przychody wzrosły o 6,5%, ale również koszty ich uzyskania były znacząco wyższe (o 7,6%). Spowodowało to spadek wyniku z działalności operacyjnej przedsiębiorstw o -12,4% oraz zysku netto o -6,3%. Pogorszenie się sytuacji finansowej spółek miało odzwierciedlenie także w niższych wskaźnikach rentowności w analizowanym okresie. Wskaźnik rentowności ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów spadł o -1,1 punktu procentowego (z 5,5% do 4,4%), a wskaźnik rentowności obrotu netto o -0,9 punktu procentowego (z 4,7% do 3,8%). Pogorszyła się również sytuacja dotycząca płynności przedsiębiorstw. Za okres od stycznia do września 2011 r. wskaźnik płynności wynosił 36,7%, natomiast w tym samym okresie w 2012 r. było to już 31,3%.

 

Stopniowe ożywienie gospodarcze w Polsce jest możliwe od II kwartału 2013 r.

Prognozy dotyczące najbliższej przyszłości polskiej gospodarki są raczej pesymistyczne. Wartość obliczanego przez OECD wyprzedzającego wskaźnika koniunktury w biznesie dla Polski pogarsza się, ale warto podkreślić, że tempo spadku jest niższe niż w przypadku tego samego wskaźnika dla całej strefy euro. Oczekiwania konsumentów co do przyszłości w ostatnich miesiącach także się pogarszały, jednak ponownie tendencja spadkowa jest w Polsce wolniejsza aniżeli w krajach strefy euro. Coraz większa jest także liczba sektorów przemysłu, które notują ujemną dynamikę produkcji w stosunku do 2011 r.

Gospodarka strefy euro nadal pozostaje w recesji, zaś prognozowane ożywienie w tym regionie w przyszłym roku najprawdopodobniej będzie bardzo słabe. Ponadto czynniki wewnętrzne oddziałujące na polską gospodarkę, takie jak niski poziom inwestycji publicznych oraz konsumpcji gospodarstw domowych, będą negatywnie wpływać na tempo krajowego wzrostu gospodarczego. W efekcie, jak szacują analitycy PMR, w IV kwartale 2012 r. wzrost PKB (w ujęciu rok do roku) obniży się do 0,7%, a w I kwartale 2013 r. – do 0,6%. Zdaniem ekonometryków PMR, prawdopodobieństwo recesji (spadku PKB w ujęciu rok do roku) w IV kwartale 2012 r. wynosi około 15%, a w dwóch następnych kwartałach wzrośnie do około 20-25%.

W IV kwartale 2012 r. oraz w pierwszej połowie 2013 r. przewidywana przez analityków PMR konsumpcja prywatna będzie niższa w ujęciu realnym niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Będzie to nie tylko efektem złej sytuacji na rynku pracy (prognozowany niski wzrost płac i spadek zatrudnienia), ale również prognozowanego przez Komisję Europejską wzrostu stopy oszczędzania w Polsce. Ponadto recesja w gospodarce strefy euro oraz spadek popytu konsumpcyjnego będą powstrzymywać przedsiębiorstwa prywatne w Polsce przed inwestowaniem w środki trwałe. W rezultacie w najbliższych trzech kwartałach inwestycje firm również będą się obniżać. Jednocześnie dalsza poprawa polskiego bilansu handlowego oraz prawdopodobna odbudowa zapasów przedsiębiorstw będą utrzymywać dynamikę polskiego PKB na dodatnim poziomie.

Począwszy od II kwartału 2013 r. można spodziewać się stopniowego ożywienia w polskiej gospodarce, wynikającego głównie z poprawy sytuacji gospodarczej u głównych partnerów handlowych Polski. Na taki scenariusz wskazuje m.in. sytuacja na giełdach, wyprzedzająca zwykle procesy zachodzące w całej gospodarce. Indeks WIG20 znajduje się obecnie na najwyższym poziomie od sierpnia 2011 r. Ponadto pod koniec listopada i w grudniu 2012 r. główne wskaźniki wyprzedzające (np. indeks PMI w przemyśle czy wskaźnik koniunktury gospodarczej Komisji Europejskiej, ESI) wskazywały, że można spodziewać się nieznacznej poprawy sytuacji zarówno w strefie euro, jak i w Polsce.

Oczekiwany w I kwartale 2013 r. spadek stóp procentowych (przynajmniej o 50 punktów bazowych w porównaniu do obecnego poziomu referencyjnej stopy NBP wynoszącego 4,25%) z pewnym opóźnieniem przełoży się na niższe koszty finansowania działalności przedsiębiorstw, zaś spadek inflacji w tym okresie pozytywnie wpłynie na siłę nabywczą konsumentów. W rezultacie, przy założeniu stopniowego ożywienia w strefie euro, w II połowie 2013 r. zarówno konsumpcja, jak i inwestycje przedsiębiorstw powinny wzrastać. Jednakże, zdaniem analityków PMR, tempo ożywienia będzie ograniczone i w II połowie 2013 r. wzrost PKB (rok do roku) osiągnie jedynie 1,6%. Tak słabe tempo ożywienia będzie wynikało m.in. z ograniczenia inwestycji publicznych oraz oczekiwanego dalszego wzrostu bezrobocia (aż do I połowy 2014 r.), co jest wynikiem znaczących zwolnień w sektorze budowlanym oraz chomikowania pracy w 2012 r. To zaś sprawi, że wraz z ożywieniem gospodarczym firmy będą miały znaczne rezerwy mocy przerobowych i dopiero po pewnym czasie zaczną zatrudniać nowych pracowników.

Zaprezentowany powyżej scenariusz bazowy dotyczący dalszego rozwoju polskiej gospodarki może jednak ulec zmianie. Na rzeczywistą sytuację ma bowiem wpływ niepewność co do kształtowania się wielu czynników związanych zarówno z otoczeniem międzynarodowym, jak i krajowym. Co istotne, większość obszarów niepewności jest powiązanych z czynnikami mogącymi wpłynąć negatywnie na opisywane prognozy ożywienia gospodarczego.

Najważniejsze spośród wspomnianych czynników są związane z rozwojem sytuacji międzynarodowej, w szczególności w strefie euro. Choć wydają się one mniej poważne niż rok temu, to nadal istnieją ryzyka związane z rozpadem strefy euro lub opuszczeniem jej przez Grecję oraz z niewypłacalnością któregoś z dużych, zadłużonych krajów Unii Europejskiej (np. Hiszpanii lub Włoch). Jednakże proces masowej konsolidacji fiskalnej, oddłużania się sektora prywatnego oraz przywracania konkurencyjności (poprzez spadek płac i cen) może się okazać dla państw członkowskich bardziej bolesny i wyboisty niż to było wcześniej oczekiwane. W efekcie strefę euro może czekać stracona dekada będąca okresem permanentnej stagnacji.

W prognozowaniu sytuacji gospodarczej w Europie oraz Polsce należy również wziąć pod uwagę szokowe zdarzenia mające miejsce w innych częściach świata. Wśród nich najpoważniejsze dotyczy tzw. klifu fiskalnego i związanej z nim ewentualnej recesji w Stanach Zjednoczonych.

Wśród czynników krajowych najistotniejsze ryzyka są związane z polityką fiskalną i zakresem inwestycji publicznych. Nagły wzrost deficytu budżetowego w wyniku spowolnienia wzrostu gospodarczego może spowodować konieczność cięć budżetowych (niestety również w wydatkach inwestycyjnych) i podwyżek podatków, co negatywnie wpłynie na konsumpcję i inwestycje przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych. Ponadto niepewne są losy budżetu unijnego na lata 2014-20, warunkujące perspektywę inwestycji infrastrukturalnych w tym okresie.

Polską gospodarkę czeka zatem trudniejszy okres. W ciągu najbliższych dwóch lat będzie się ona rozwijać poniżej swojego potencjału, prawdopodobna jest nawet niewielka recesja. Na silniejsze ożywienie trzeba będzie poczekać przynajmniej do 2015 r., kiedy wszystkie kraje strefy euro powinny wyjść z recesji, a do Polski napłyną fundusze europejskie z nowego budżetu na lata 2014-20.

Niemniej jednak na tle pozostałych gospodarek UE Polska prezentuje się całkiem korzystnie, sukcesywnie doganiając rozwinięte gospodarki Europy Zachodniej. Stale dokonywana jest konsolidacja fiskalna, co jest doceniane przez główne agencje ratingowe (np. Moody’s). Poza tym w przeciwieństwie do innych krajów unijnych Polska nadal posiada po stronie polityki monetarnej narzędzia do walki zkryzysem.

ZOBACZ TAKŻE
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polski rynek DIY w 2026 roku: ostrożne ożywienie i nowe reguły gry

Polski sektor DIY (Do-It-Yourself) oraz szeroko rozumiana branża budowlana wchodzą w 2026 rok z ostrożnie lepszymi perspektywami niż w poprzednich latach, ale bez jednoznacznego przełomu koniunkturalnego. Po okresie niepewności, wysokiej inflacji oraz dużej ostrożności konsumenckiej rynek stopniowo wychodzi z fazy defensywnej. Proces ten nie ma jednak charakteru powszechnego boomu. Widoczna poprawa dotyczy przede wszystkim wybranych kategorii zakupowych, drobnych modernizacji, produktów remontowo-wykończeniowych oraz rozwiązań pozwalających szybko poprawić funkcjonalność domu lub mieszkania przy ograniczonym budżecie.

Tłum klientów w sklepie PSB Mrówka podczas zakupów produktów dla domu, ogrodu i remontu.

Transformacja rynku nie dotyczy więc wyłącznie samych wskaźników makroekonomicznych. To przede wszystkim ewolucja postaw Polaków, którzy coraz częściej przedkładają punktowe modernizacje i mniejsze inwestycje nad wieloletnie, kosztowne i obciążające domowe budżety generalne remonty. Rynek nie wraca jeszcze do modelu wzrostu opartego na dużych, kapitałochłonnych przedsięwzięciach remontowych, ale coraz wyraźniej korzysta z popytu odroczonego oraz potrzeby poprawy standardu mieszkań metodą etapową.

Wartość rynku budowlanego może przekroczyć 400 miliardów złotych

Jedną z kluczowych informacji gospodarczych z początku 2026 roku są prognozy dotyczące wartości polskiego rynku budowlanego. Z analiz branżowych przygotowywanych m.in. przez Spectis oraz PMR wynika, że dzięki skumulowanemu efektowi inwestycji publicznych i prywatnych wartość rynku budowlanego – liczona w ujęciu nominalnym – może po raz pierwszy w historii przekroczyć poziom 400 mld PLN. Należy jednak podkreślić, że jest to przede wszystkim wartość nominalna, a więc uwzględniająca także poziom cen, koszty pracy, materiałów oraz usług wykonawczych. Nie oznacza to automatycznie równie silnego wzrostu wolumenów realizowanych prac.

Osiągnięcie tej wartości ma być konsekwencją jednoczesnego oddziaływania kilku czynników: inwestycji infrastrukturalnych, projektów publicznych, stopniowego odmrażania części inwestycji mieszkaniowych oraz segmentu remontowo-modernizacyjnego. Dla rynku DIY znaczenie ma jednak nie sama skala całego budownictwa, lecz to, w jakim stopniu poprawa koniunktury przekłada się na aktywność gospodarstw domowych, małych wykonawców, ekip remontowych oraz klientów indywidualnych.

Rynek DIY, będący naturalnym zapleczem i uzupełnieniem dużego budownictwa, korzysta z tego trendu w sposób pośredni, lecz niejednorodny. Wzrost napędzany jest przez dwa główne czynniki. Pierwszym z nich są środki unijne z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), które w 2026 roku znajdują się w fazie wydatkowania. Fundusze te, poza dużymi projektami infrastrukturalnymi, wspierają również gospodarstwa domowe – m.in. poprzez programy termomodernizacji, poprawy efektywności energetycznej oraz inwestycje w odnawialne źródła energii. To właśnie w tym miejscu część strumienia finansowania może zasilać detaliczny rynek narzędzi, akcesoriów, materiałów budowlanych i wykończeniowych.

Drugim czynnikiem jest stopniowa odbudowa realnej siły nabywczej konsumentów, która po stabilizacji sytuacji makroekonomicznej sprzyja powrotowi do planowania inwestycji w nieruchomości. Nie oznacza to jednak automatycznego powrotu do szerokiej fali dużych remontów. Konsumenci pozostają ostrożni, dokładniej kalkulują koszty i częściej wybierają rozwiązania etapowe, pozwalające rozłożyć wydatki w czasie.

Zewnętrzna fasada sklepu Leroy Merlin z oznaczeniem Gigamarket i samochodem dostawczym przed budynkiem.

Odbicie po stagnacji: koniec strategii „przeczekania”, ale jeszcze niepełny przełom

Lata 2024–2025 zapisały się w branży jako okres wyraźnego spowolnienia i ostrej walki o klienta. Wysokie stopy procentowe skutecznie ograniczyły rynek kredytów hipotecznych, co przełożyło się na mniejszą liczbę nowych inwestycji mieszkaniowych oraz opóźnienia w wykańczaniu lokali. Detaliści i producenci koncentrowali się wówczas na optymalizacji kosztów, promocjach i utrzymaniu wolumenów sprzedaży, często kosztem marż.

Rok 2026 nie przynosi jednak wyraźnego, powszechnego przełamania tej stagnacji. Bardziej trafne jest określenie go jako okresu selektywnego odbicia, w którym poprawa widoczna jest przede wszystkim w segmencie materiałów wykończeniowych, produktów dla drobnych remontów, ogrodu, dekoracji, wyposażenia domu i prostych prac modernizacyjnych. Słabsze pozostaje natomiast tło dużych remontów, cięższych prac budowlanych oraz inwestycji wymagających wysokiego finansowania zewnętrznego.

Kluczowym mechanizmem pozostaje popyt odroczony. Wielu konsumentów, którzy wstrzymywali się z decyzjami zakupowymi w okresie wysokiej inflacji i niepewności, wraca do realizacji planów modernizacji mieszkań. Skala tych działań jest jednak mniejsza niż przed okresem spowolnienia. Zamiast kompleksowego remontu całego mieszkania częściej wybierane są pojedyncze zadania: odświeżenie ścian, wymiana oświetlenia, poprawa funkcjonalności kuchni, montaż nowych paneli, wymiana armatury, zakup narzędzi do drobnych napraw lub prace ogrodowe.

Jednocześnie zmienił się profil klienta. Dzisiejszy konsument jest bardziej świadomy kosztów, ostrożniejszy w planowaniu, a jednocześnie intensywnie korzysta z narzędzi cyfrowych: porównywarek cen, konfiguratorów produktów, opinii użytkowników, filmów instruktażowych oraz aplikacji wspierających proces zakupowy. W efekcie rynek DIY staje się mniej impulsywny, a bardziej analityczny. Klient oczekuje nie tylko produktu, ale także informacji, doradztwa i poczucia, że zakup rzeczywiście rozwiąże konkretny problem.

Alejki sklepu PSB Mrówka z artykułami wyposażenia domu, oświetleniem i produktami ogrodowymi.

Polski rynek DIY w liczbach: 2025 i prognoza na 2026

W ujęciu makroekonomicznym polski rynek DIY w 2025 roku można szacować na około 62–65 mld PLN w kanale detalicznym, co oznaczało umiarkowany wzrost rzędu 3–4% rok do roku po okresie spowolnienia inwestycyjnego. Dane te należy traktować jako przybliżenie, ponieważ poszczególne raporty rynkowe różnią się metodologią i zakresem uwzględnianych kategorii. W zależności od przyjętej definicji rynek DIY może obejmować wyłącznie sprzedaż detaliczną w wyspecjalizowanych sieciach i sklepach, albo szerszy obszar produktów budowlanych, remontowych, ogrodowych, dekoracyjnych i wyposażenia domu.

Jeśli uwzględnić szerszy sektor Home Improvement – obejmujący sprzedaż online, specjalistyczne składy budowlane, wybrane kategorie wyposażenia wnętrz oraz drobne usługi montażowe realizowane wraz z towarem – łączna wartość rynku mogła wzrosnąć do około 85–88 mld PLN. Wzrost ten był w dużej mierze napędzany właśnie przez projekty typu Smart DIY, charakteryzujące się krótszym czasem realizacji, niższym progiem kosztowym i łatwiejszą dostępnością produktów dla klienta indywidualnego.

Prognozy na 2026 rok zakładają dalsze, choć selektywne przyspieszenie rynku. Wartość sprzedaży detalicznej DIY można ostrożnie szacować na 63–67 mld PLN, natomiast cały sektor Home Improvement może zbliżyć się do 88–92 mld PLN, przy dynamice wzrostu na poziomie 3–5%. Nie będzie to jednak wzrost równomierny we wszystkich kategoriach. Największy potencjał mają segmenty związane z drobną modernizacją, ogrodem, energooszczędnością, wyposażeniem wnętrz, prostymi pracami instalacyjnymi oraz produktami pozwalającymi szybko poprawić wygląd i funkcjonalność mieszkań.

Kluczowym źródłem wzrostu pozostaną projekty modernizacyjne o ograniczonym zakresie – malowanie, podłogi, oświetlenie, meble, elementy wyposażenia, drobne prace instalacyjne oraz prace naprawcze – realizowane samodzielnie lub z minimalnym wsparciem usługowym. To właśnie ten segment może nadawać ton rynkowi DIY w 2026 roku, przesuwając punkt ciężkości z dużych, kapitałochłonnych remontów na szybkie, funkcjonalne i dobrze skalkulowane modernizacje.

Fenomen Smart DIY: mniej pracy, szybszy efekt

Jednym z najważniejszych trendów społeczno-konsumenckich 2026 roku pozostaje Smart DIY. To podejście, w którym użytkownicy rezygnują z kompleksowych, długotrwałych remontów na rzecz mniejszych, dobrze zaplanowanych zmian, dających szybki i widoczny efekt. Motywacją jest nie tylko oszczędność pieniędzy, ale również czasu oraz ograniczenie dezorganizacji życia codziennego.

Smart DIY dobrze odpowiada na realia rynku po okresie wysokiej inflacji. Konsument nie zawsze chce lub może przeznaczyć duże środki na generalny remont, ale jednocześnie nie rezygnuje całkowicie z poprawy standardu mieszkania. Wybiera więc zadania możliwe do wykonania etapami, często w weekend, przy wykorzystaniu gotowych zestawów, prostych narzędzi, instrukcji wideo i produktów projektowanych z myślą o użytkowniku nieprofesjonalnym.

Analizy zachowań konsumenckich oraz obserwacje rynku wskazują, że jedną z najczęściej realizowanych aktywności remontowych pozostaje malowanie ścian. Farby i akcesoria malarskie należą do najtańszych i najbardziej efektywnych narzędzi zmiany aranżacji wnętrza, generując szybki efekt wizualny przy relatywnie niskim koszcie jednostkowym. W warunkach ostrożności konsumenckiej ta kategoria może utrzymywać stabilną pozycję, nawet jeśli większe remonty są odkładane.

Obok malowania rośnie znaczenie prac o średnim poziomie trudności: samodzielnej wymiany oświetlenia, montażu paneli winylowych i laminowanych, drobnych prac stolarskich oraz odnawiania i modyfikacji mebli. Są to aktywności, które nie wymagają dużego zaplecza wykonawczego, a jednocześnie pozwalają szybko poprawić funkcjonalność i estetykę wnętrza. W wielu przypadkach klient kupuje nie pojedynczy produkt, lecz cały „mikroprojekt”: narzędzia, osprzęt, materiały pomocnicze, elementy wykończeniowe i instrukcję wykonania.

W odpowiedzi na te potrzeby sieci DIY rozwijają ofertę gotowych zestawów „zrób to sam”, instruktażowych systemów ekspozycji oraz stref doradczych, które prowadzą klienta krok po kroku przez proces niewielkiej modernizacji. Celem jest skrócenie czasu decyzji zakupowej, ograniczenie ryzyka błędów wykonawczych i zwiększenie koszyka zakupowego poprzez sprzedaż kompletnego rozwiązania, a nie pojedynczego produktu.

Dla producentów i dystrybutorów oznacza to konieczność innego sposobu komunikacji. Sama specyfikacja techniczna produktu przestaje wystarczać. Coraz większe znaczenie mają prosty opis zastosowania, instrukcja montażu, porównanie wariantów, widoczny efekt końcowy oraz komunikat pokazujący realną oszczędność czasu i kosztów. W tej logice narzędzia, akcesoria i materiały stają się częścią szerszego scenariusza użytkowego.

Ekspozycja złotej armatury łazienkowej w markecie budowlanym Leroy Merlin.

Nowa mapa konkurencji: azjatycki gracz testuje rynek

Rok 2026 przynosi również zmiany w krajobrazie konkurencyjnym handlu DIY w Polsce. Dotychczasowi liderzy rynku, tacy jak Castorama, Leroy Merlin czy Grupa PSB, obserwują pojawienie się nowych, bardziej wyspecjalizowanych formatów handlowych. Najczęściej komentowanym przykładem jest ekspansja malezyjskiej sieci MR. DIY.

Model biznesowy MR. DIY opiera się na mniejszych sklepach, lokalizowanych bliżej konsumenta – w parkach handlowych i galeriach, a nie wyłącznie na obrzeżach miast. Strategia zakłada rozwój sieci, choć tempo ekspansji pozostaje przedmiotem obserwacji rynku. Ambitne zapowiedzi otwierania kolejnych placówek kontrastują z ostrożniejszym, etapowym wzrostem liczby sklepów w ostatnich latach. Oznacza to, że obecność nowego gracza jest istotnym sygnałem konkurencyjnym, ale nie musi jeszcze prowadzić do gwałtownej przebudowy całego rynku.

Niezależnie od skali, pojawienie się takich formatów wymusza na liderach rynku rewizję dotychczasowych modeli operacyjnych, większą koncentrację na kliencie detalicznym oraz przyspieszenie procesów cyfryzacji – od programów lojalnościowych po aplikacje mobilne i narzędzia wizualizacji wnętrz. Konkurencja przesuwa się z samej szerokości asortymentu na dostępność, wygodę zakupów, lokalizację, cenę, prostotę komunikacji i szybkość realizacji potrzeb klienta.

Dla dużych sieci DIY oznacza to konieczność łączenia skali z większą elastycznością. Hipermarket budowlany pozostaje ważnym formatem dla dużych zakupów, remontów i inwestycji, ale część klientów oczekuje mniejszych, bliżej położonych punktów sprzedaży, szybkiej dostępności produktów podstawowych oraz sprawnej obsługi zakupów internetowych. Rynek może więc rozwijać się w kierunku modelu wielokanałowego, w którym duże sklepy, e-commerce, punkty odbioru i mniejsze formaty handlowe uzupełniają się, zamiast bezpośrednio zastępować.

Podsumowanie i perspektywy

Prognozy dla polskiego rynku DIY w 2026 roku pozostają umiarkowanie optymistyczne. Oczekiwane przekroczenie bariery 400 mld PLN w budownictwie tworzy solidniejsze fundamenty dla poprawy koniunktury w całym łańcuchu dostaw, ale nie oznacza automatycznego, równomiernego wzrostu wszystkich segmentów rynku. Duże remonty, inwestycje mieszkaniowe i część prac budowlanych nadal pozostają pod wpływem kosztów finansowania, ostrożności konsumentów i nierównomiernego tempa odbudowy popytu.

Jednocześnie zmienia się sposób, w jaki Polacy podchodzą do modernizacji swoich domów i mieszkań. Zamiast kosztownych, długotrwałych remontów coraz częściej wybierane są rozwiązania Smart DIY – przemyślane, etapowe i dostosowane do realnych potrzeb. To one mogą w 2026 roku stabilizować sprzedaż w wielu kategoriach i tworzyć przestrzeń do umiarkowanego wzrostu mimo braku pełnego odbicia w budownictwie.

Rosnąca konkurencja oraz postępująca cyfryzacja rynku sprawiają, że to konsument staje się głównym beneficjentem zmian. Szerszy wybór produktów, większa dostępność doradztwa, presja cenowa oraz rozwój kanałów online budują środowisko sprzyjające dalszej ewolucji rynku DIY w Polsce. Będzie to jednak raczej rozwój selektywny niż gwałtowny boom – oparty na drobnych modernizacjach, praktycznych zakupach, produktach łatwych w użyciu i projektach, które można zrealizować bez nadmiernego obciążenia domowego budżetu.

Sławomir Pinkas

Źródła: Spectis, PMR Market Experts, Statista, Euromonitor International, GlobalData, IBISWorld, European DIY Retail Association (EDRA/GHIN).

FAQ – polski rynek DIY w 2026 roku

Czy polski rynek DIY w 2026 roku wychodzi ze stagnacji?

Polski rynek DIY w 2026 roku stopniowo wychodzi z fazy defensywnej, ale nie można jeszcze mówić o pełnym przełomie. Ożywienie ma charakter selektywny i dotyczy głównie drobnych modernizacji, produktów remontowo-wykończeniowych, ogrodu, wyposażenia domu oraz projektów realizowanych etapami.

Co najmocniej napędza rynek DIY w Polsce?

Najważniejszymi czynnikami są popyt odroczony, poprawa realnej siły nabywczej konsumentów, stabilizacja sytuacji makroekonomicznej oraz potrzeba poprawy funkcjonalności mieszkań bez ponoszenia kosztów generalnego remontu. Znaczenie mają także środki z KPO, programy termomodernizacyjne i inwestycje w efektywność energetyczną.

Czym jest trend Smart DIY?

Smart DIY to podejście polegające na realizowaniu mniejszych, dobrze zaplanowanych prac remontowych i modernizacyjnych zamiast dużych, kosztownych remontów. Konsumenci wybierają projekty, które można wykonać szybciej, taniej, etapami i często samodzielnie, korzystając z gotowych zestawów, instrukcji oraz narzędzi cyfrowych.

Jakie prace DIY będą najpopularniejsze w 2026 roku?

Największe znaczenie będą miały prace o ograniczonym zakresie, takie jak malowanie ścian, wymiana oświetlenia, montaż paneli, drobne prace stolarskie, odnawianie mebli, naprawy domowe oraz prace ogrodowe. To kategorie, które pozwalają szybko poprawić wygląd i funkcjonalność mieszkania przy relatywnie niskim koszcie.

Czy przekroczenie 400 mld zł przez rynek budowlany oznacza boom w DIY?

Nie bezpośrednio. Prognozowana wartość rynku budowlanego powyżej 400 mld zł ma charakter nominalny i obejmuje także wzrost kosztów materiałów, pracy oraz usług. Dla DIY ważniejsze jest to, czy poprawa w budownictwie przełoży się na większą aktywność gospodarstw domowych, małych wykonawców i klientów indywidualnych.

Jak zmienia się klient rynku DIY?

Klient rynku DIY jest bardziej ostrożny, świadomy kosztów i lepiej przygotowany do zakupów. Coraz częściej korzysta z porównywarek cen, opinii internetowych, konfiguratorów, filmów instruktażowych i aplikacji mobilnych. Oczekuje nie tylko produktu, ale także doradztwa, prostych instrukcji oraz konkretnego efektu użytkowego.

Jaką rolę odgrywa konkurencja na rynku DIY?

Rosnąca konkurencja wymusza na sieciach DIY większą elastyczność, rozwój sprzedaży wielokanałowej, cyfryzację obsługi klienta oraz lepsze dopasowanie oferty do drobnych projektów modernizacyjnych. Pojawienie się nowych formatów handlowych, takich jak MR. DIY, może dodatkowo zwiększać presję cenową i poprawiać dostępność produktów.

Jakie są perspektywy polskiego rynku DIY na 2026 rok?

Perspektywy są umiarkowanie optymistyczne. Rynek powinien rozwijać się selektywnie, głównie dzięki drobnym modernizacjom, zakupom praktycznym, produktom łatwym w użyciu oraz projektom możliwym do realizacji bez dużego obciążenia domowego budżetu. Nie jest to jednak jeszcze szeroki boom, lecz ostrożne odbicie po okresie stagnacji.

ZOBACZ TAKŻE
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Untitled

ZOBACZ TAKŻE
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Untitled

ZOBACZ TAKŻE
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Untitled

ZOBACZ TAKŻE
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
copyright 2026 portalnarzedzi.pl | wykonanie monikawolinska.eu