NOWE PERSPEKTYWY I AMBITNE PLANY ROZWOJU. FABRYKA WIERTŁA BAILDON W GRUPIE TOPEX

O Fabryce Wiertła Baildon (FWB) rozmawiamy z Piotrem Potowskim – dyrektorem generalnym Grupy Topex (GTX) i prezesem Rady Nadzorczej FWB, Marcinem Salskim – prezesem zarządu FWB, i Pawłem Bilem – dyrektorem sprzedaży krajowej GTX i członkiem zarządu FWB.

 

Redakcja: Dlaczego Grupa Topex (GTX) zdecydowała się na przejęcie Fabryki Wiertła Baildon (FWB)?
Piotr Potowski: Decyzja zakupu FWB jest potwierdzeniem realizacji istotnego punktu strategii długoterminowego rozwoju, jaką GTX przyjęła przed kilkoma laty. Już wtedy zadeklarowaliśmy, że będziemy aktywnie poszukiwać ciekawych podmiotów mogących wzbogacić ofertę naszej grupy kapitałowej, jak zwykliśmy nazywać portfel spółek powiązanych z GTX, i tym samym poprawić naszą atrakcyjność w ocenie

współpracujących z nami kontrahentów. Poza czynnikami strategicznymi, w których na szczególną uwagę zasługuje również chęć bliższej pracy z dystrybutorami będącymi specjalistami obsługi rynku biznesowego (tzw. B2B), na uwagę zasługują jeszcze co najmniej dwa aspekty – ekonomiczny, czyli nasze oczekiwania w zakresie monetyzacji inwestycji, oraz równie dla nas istotny element CSR-owy – świadome działanie mające na celu niedopuszczenie do likwidacji polskiego dziedzictwa, jakim niewątpliwie jest marka Wiertła Baildon (BHH).

 

Red.: Mamy więc z punktu widzenia ekonomii oczywistą realizację strategii rozwoju i oczekiwanie zysku oraz nieoczywistą odpowiedzialność społeczną. Jak mocno na tej decyzji zaważył trzeci pozaekonomiczny powód, czyli odpowiedzialność społeczna?
P.P.: Jak wiadomo, na ogół wątki ekonomiczne czy synergie biznesowe są osadzone w świecie, który da się mierzyć, dlatego ten CSR-owy wymaga doprecyzowania. Aby zrozumieć to, co mam na myśli, mówiąc o „polskim dziedzictwie”, musiałbym tu przybliżyć prawie 200-letnią historię Huty Baildon, w której w roku 1908 powstał oddział wierteł – dziś fabryka należąca do nas. Niestety, nie mamy na to dziś czasu, ale wierzę, że artykuł o naszej przeszłości zagości na łamach „Gazety Narzędziowej” – to naprawdę kawał historii polskiego przemysłu ciężkiego, którego kolebką od zawsze był Śląsk. Mając na uwadze ponad 110-letnią historię produkcji profesjonalnych wierteł, zespół wykfalifikowanych fachowców, którzy od lat są w stanie tworzyć najwyższej jakości produkt odpowiadający unikatowym potrzebom różnych zakładów produkcyjnych w Polsce i za granicą, oraz wyjątkowe zaufanie, jakie fabryka wypracowała sobie w oczach swoich partnerów, możemy w mojej opinii mówić o dziedzictwie. My po prostu nie mogliśmy pozwolić na zniknięcie takiego podmiotu z mapy Polski – obowiązkiem takich firm jak nasza, które od blisko 30 lat współtworzą polski rynek narzędziowy, powinno być podejmowanie wyzwania reaktywacji polskiego przemysłu. Z całego serca liczę na to, że znajdziemy sprzymierzeńców w naszym działaniu, np. wśród dystrybutorów, i wspólnie odbudujemy renomę polskich wierteł.

 

Nasi rozmówcy (od lewej): Pawł Bil – dyrektor sprzedaży krajowej GTX i członek zarządu FWB, Marcin Salski – prezes zarządu FWB, i Piotr Potowski – dyrektor generalny GTX i prezes rady nadzorczej FWB

 

Red.: Jak sądzimy, nasi czytelnicy z chęcią przeczytają o historii Huty Baildon – już dziś możemy zadeklarować publikację takiego materiału w jednym z kolejnych wydań. Interesuje ich jednak nie tylko historia, ale obecny stan fabryki i plany dotyczące rozwoju jej działalności. Jakie więc one są?
Marcin Salski: Przede wszystkim chciałbym zapewnić, że będziemy w Katowicach produkować najwyższej jakości wiertła i sprzedawać je pod dzisiejszą marką Wiertła
Baildon BHH. Fabryka wymaga modernizacji, ale operacyjnie jest w pełni sprawna – wytwarzamy wszystkie nasze katalogowe produkty i realizujemy zamówienia specjalne. Przyglądamy się rynkowi i pracujemy nad planem na kolejny rok. Fabryka ma szereg produktów z dużym potencjałem rozwojowym: wiertła typu NWKa INOX do stali nierdzewnych i NWKa HD do bardzo twardych materiałów, wiertła do produkcji stolarki okiennej, wiertła do metali kolorowych, wiertła przemysłowe o dużych średnicach z chwytem stożkowym Morse’a. Obecnie zwiększamy produkcję, poprawiając dostępność wyrobów, i pracujemy nad cennikiem. Aby sprostać nowym wyzwaniom, konieczna jest też modernizacja,

którą już rozpoczęliśmy. Tam, gdzie jest to konieczne, kupujemy nowe maszyny, a tam gdzie jest to możliwe – modernizujemy stare. Na razie nie przewidujemy żadnych radykalnych zmian technologicznych. Utrzymujemy hartowanie solne, kontynuujemy produkcję wierteł walcowanych, szlifowanych i frezowanych. Będziemy też rozwijać ofertę wierteł pełnowęglikowych. Bezpośrednio po przejęciu fabryki rozpoczęliśmy rekrutację pracowników produkcyjnych. Nie jest to łatwe zadanie na dzisiejszym rynku pracy, ale będziemy w tym bardzo konsekwentni. Poprawiamy organizację procesów produkcyjnych i wydłużamy partie produkcyjne. Wszystko to w celu zwiększenia mocy wytwórczych i poprawy wydajności pracy. Chciałbym, aby za kilka lat Wiertła Baildon dołączyły do światowej pierwszej ligi producentów narzędzi skrawających. Nasz produkt pod względem jakości nie ustępuje najlepszym. Musimy tylko zadbać o jego dostępność, poprawić organizację i wydajność.

Red.: Trzymamy więc kciuki za realizację ambitnych planów i życzymy szybkiego osiągnięcia założonych celów. A jaka będzie rola Grupy Topex w ich realizacji?
M.S.: Ze strony GTX otrzymujemy wsparcie kapitałowe, ale oprócz tego oczywistego aspektu widzimy w naszej współpracy wiele synergii. Po pierwsze, narzędzia NEO i GRAPHITE stanowią dobre uzupełnienie oferty fabryki. Każdy zakład produkcyjny ma służby utrzymania ruchu, które używają różnych narzędzi ręcznych, elektronarzędzi czy akcesoriów. W ofercie NEO mamy także nowoczesną odzież roboczą. Po drugie, pracujemy nad ofertą wierteł BHH przeznaczonych dla klienta detalicznego, takiego jak warsztaty samochodowe, instalatorzy elektrycy czy wymagający majsterkowicze. Ta oferta będzie mogła trafić do sieci dystrybucji GTX. Po trzecie, od Grupy Topex otrzymujemy wsparcie marketingowe, HR-owe, logistyczne, a do naszych pomieszczeń biurowych przeniósł się już katowicki zespół GTX.

Red.: Jak wiadomo, nie da się skutecznie rozwijać firmy produkcyjnej bez poszerzania rynku zbytu dla jej wyrobów – jakie są więc plany FWB w tym zakresie?
Paweł Bil: Rynek dystrybucji profesjonalnej rządzi się nieco innymi regułami niż rynek konsumencki, na którym oparta jest sprzedaż GTX w Polsce. Dlatego odrębnie podchodzimy do strategii sprzedażowej FWB, która od dawna budowała swoją obecność w rynku w oparciu o sieć profesjonalnych dystrybutorów B2B zlokalizowanych na terenie całego kraju. Nasze plany rozwoju sprzedaży opierają się właśnie na nich. Będziemy wzmacniać współpracę z kluczowymi partnerami handlowymi, aby za ich pośrednictwem docierać do końcowych użytkowników naszych wyrobów. Bardzo istotną rolę mają w tym odegrać nasze terenowe siły sprzedaży, które będziemy sukcesywnie wzmacniać. Rolą naszych doradców technicznych rozlokowanych w całym kraju będzie aktywne wspieranie dystrybutora w pozyskiwaniu klientów końcowych, szkolenie jego pracowników oraz ich wsparcie w procesie dobierania najbardziej odpowiednich narzędzi do potrzeb zgłaszanych przez klientów. Oczywiście, zamierzamy też wykorzystać w tej współpracy najlepsze praktyki dotyczące wsparcia marketingowego wypracowane przez lata w GTX. Te plany zostały przedstawione i szczegółowo przedyskutowane podczas spotkania z kluczowymi dystrybutorami FWB, które odbyło się 24 października br. w Warszawie. Mamy doświadczony zespół handlowy i z dużą determinacją ruszamy w rynek, aby rozwijać się wraz z naszymi Partnerami.

 

Red.: Dziękujmy za rozmowę.

https://portalnarzedzi.pl/wp-content/uploads/2019/11/wiertla1910-1024x861.jpg 1024w, https://portalnarzedzi.pl/wp-content/uploads/2019/11/wiertla1910-360x303.jpg 360w" sizes="(max-width: 1100px) 100vw, 1100px" />